RSS
 

Psy mnie ścigają

12 lis

zachód słońca 1Słońce zachodzi coraz szybciej. Dnie są tak krótkie, że wychodzę do pracy w nocy i wracam kiedy jest noc. Definitywnie dla mnie skończył się sezon ogrodowy. Teraz to już tylko w niedzielę po mszy na działkę na spacer ptaki nakarmić i tyle. Ale u mnie jak w naturze, nie ma pustki. Nie ma sezonu działkowego, ale zaczął się sezon siłowni. Tu jednak poważne ograniczenia ze względu na kiepski stan mojego stawu biodrowego. No, ale skoro dół nawala, to wziąłem się za górę a przede wszystkim za bebech żeby był mniejszy. Więcej też czasu mam na rozmowę z Johnem. W tawernie też jakoś głośniej i gwarniej.

- Witaj stary Johnie!

- Witaj kapitan. Co słychować u waćpana?

- Psy mnie ścigają John.

- Policja?

- Gorzej. Mafia z zakładu udręczenia społecznego.

- Czyżbyś nie zapłacił haraczu.

- Zapłaciłem ale ich księgowy gada, że za mało.

- A jakiego okresu to dotyczy?

- Sprawa jest sprzed kilku lat kiedy służyłem jeszcze na „Minerwie”. Pamiętasz John, jak zwróciłem się do ciebie z prośbą o fikcyjne zatrudnienie, bo te sknery z armatora „Minerwy” nie chcieli  odpalić „pogłównego” piratom z zus-u.

- Doskonale pamiętam. Zatrudniłem cię kapitanie jako pomocnika barmana. Twoim głównym zadaniem było testowanie robionych przeze mnie drinków i nowych zakupionych alkoholi. Nie powiem, kapitan rzetelnie się do tej roboty przykładałeś. Ale, ale…przecież płaciłem tym psom „ochronkę”. To w czym rzecz?

- Nie wiem John. Ty płaciłeś, ja płaciłem, ale tym zdziercom ciągle mało. Ino patrzeć, jak rabusie wpadną na pokład mojego paszowca i splądrują go doszczętnie.

- Na frasunek dobry trunek. Czego się kapitan napije?

- Coś mocniejszego od piwa John.

- Może być rum Bacardi, amerykański.

- O ile wiem, to twój ulubiony surowiec do drinków John.

- Dalej nim jest kapitan, ale widzę, że nie wyszedłeś z prawy. Kto wie, może cię jeszcze znowu zatrudnię na pomocnika.

- To całkiem możliwe John. Za miesiąc kończy mi się licencja. Nie wiem na czym i po jakich wodach będę pływał w przyszłym roku, a zresztą może być i tak, że wcześniej dobiorą się do mnie zus-owskie psy. 

- Głowa do góry kapitan. Poleję ci jeszcze na drugą nóżkę.

- Na tę, która mnie boli John. Ten rum nieźle znieczula.

Twoje zdrowie Kapitan.

 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~danka

    12 listopada 2017 o 23:06

    Oj …się narobiło! I co to będzie?Może jakąś karmę w puszce dla tych PSÓW podać..co mój Cyganek niemalże padł ☺Ale chyba dasz radę Kapitanie..Nieprzyjemne motyle krążą przy Tobie.Wysyłam mojego motyla ekspresem i niech doda Ci skrzydeł.John już nie pozwoli by stała Ci się krzywda. Bedzie dobrze.
    U mnie też na ogródku wszystko śpi,skopane grządki ,opatuliłam co trzeba i czekam do wiosny.Pozdrawiam cieplutko.

     
  2. ~Malgorzata

    13 listopada 2017 o 19:41

    Dasz sobie rade – w końcu byles w porządku z placeniem, ale kto to „wyjasnil”: Twoi nieuczciwi z „Minerwy”? W tej chwili trudno uwierzyć w sprawiedliwość, ale wszystko uda się zalatwic -trzymam kciuki!M.

     
    • slowman

      14 listopada 2017 o 06:12

      W moich rejsach wyjaśniały się jeszcze bardziej złożone problemy. Ot, mała kłoda na kursie i tyle. Najważniejsze, że umnie ciągle „cała naprzód”, a nie cała wstecz.
      Pozdrawiam
      Ahoj!

       
  3. ~Stokrotka

    14 listopada 2017 o 06:05

    No niestety – zawsze komuś trzeba jakiś haracz płacić.
    pozdrawiam serdecznie Kapitanie.

     
    • slowman

      14 listopada 2017 o 06:16

      Pasożytów nie brakuje także wśród ludzi.
      Pozdrawiam.
      Ahoj

       
  4. ~Michał

    14 listopada 2017 o 12:01

    Czołem Kapitanie.
    Gdy walczyłem z Zus o rentę,
    To jest cud, że jeszcze żyję,
    Potem szedłem do tawerny,
    By przez tydzień dawać w szyję…
    Pozdrawiam i stopy wody pod kilem.
    Michał