RSS
 

Oficerek od swiń i bydła na moim pokładzie

06 paź

Bark

- Wpakowali mi na pokład zwierzęta John.

 - No, co ty, kapitan! Przecież ty paszowiec

- Samo to jeszcze jakoś ujdzie, ale razem z tymi zwierzętami przydzielili mi oficera od ich dobrostanu i wiesz co John, to jest ten sam gość, co wpakował się na mnie na Baryczy.

 - Nieciekawa sprawa. A mogłeś odmówić?

  – Uczciwie przyznaję, dano mi wybór, że albo sam wezmę te zwierzaki i sam zadbam o ich dobrostan, albo powierzę to owemu oficerkowi. Zgodziłem się bo myślałem, że będę miał mniej roboty.

 - No to chyba zrozumiałe.

 - Tak John, Roboty to może i ja mam mniej, ale nie dlatego, że on jest na pokładzie mej łodzi tylko, że działa po prostu destrukcyjnie na moją robotę.  Przeszkadza, po prostu zawadza. Wszędzie go pełno.  Po trzech rejsach powiedziałem szefowi, że jednak będę woził zwierzęta i pasze sam, a oficerek niech wozi swoje świnki i bydlaki w osobnej balii.

  – No i co?

 - Oficerek przestał się do mnie odzywać, a gaduła z niego wielka.  Ale ja wczoraj zrobiłem trzy kursy ze zwierzętami i dwa z paszami tymczasem on jeszcze po swoje nawet nie popłynął.

 - Polać kapitan?

 - Jasne John. Dziś stoję w porcie. Barowa pogoda. Pada już od kilku dni. Winogron mi pięknie obrodził w tym roku. Nastawiłem dwa balony wina.

 - Pomidory też się udały.

 - To prawda John. Nie pamiętam takich czasów, w których mogłem je jeść do woli. Cały sezon niemal codziennie jajecznice z pomidorami, sosy i zupy pomidorowe, pasty, sałatki, leczo , te koktajlowe to jadłem jak cukierki z miseczki. Do tej pory wiszą jeszcze na krzakach, ale nie wiem co się z nimi dzieje, bo cały czas leje. Jak się okażą jeszcze dobre i ładne to sprezentuję je szefowi .

 - Chyba za to, ze uwolnił cię od tego oficerka od dobrostanu. 

 - E tam, tak sobie mu dam, chyba za to, że to po prostu fajny gość, chociaż to że dał mi możliwość wyboru i później pozwolił się mi z tego wyboru wycofać , to chwała mu za to.

 - No to zdrowie szefa.

 - Zdrowie, zwłaszcza, że ma dziś imieniny.

 - Ahoj kapitan

 - Ahoj John.

 

 

 
Komentarze (9)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Malgorzata

    6 października 2016 o 15:03

    Najwazniejsze, to zdobyc się na zmiane decyzji + inteligentny szef. Powodzenia i zmiany pogody zycze M.

     
  2. ~Vojtek

    6 października 2016 o 16:47

    Admirale Wszystkich Wód. Pozdrowienia serdeczne znad Środkowej Wisły! :)

     
  3. ~Jolanta

    6 października 2016 o 21:03

    Tak, tak … szef się przestraszył nie na żarty skoro pozwolił rzekomo samodzielnemu rządowi wycofać się …
    Pozdrawiam serdecznie :)

     
  4. ~DANKA

    6 października 2016 o 22:51

    Mądrych ludzi trzeba szanować i szef to zauważył..Ja tak sobie myślę o winogronach,na wiosnę wsadzę dwa krzaki.Zobaczę co z tego wyrośnie..Bo zauważyłam ,że w „Plantagenach” jest sporo w sprzedaży ,zaryzykuję .Znajdę zaciszne ,słoneczne miejsce,może się uda::)Pozdrawiam kapitana i Johna☺Fajna fotka;

     
  5. ~Stokrotka

    8 października 2016 o 18:46

    Cieszę się Kapitanie że jesteś i piszesz, bo lubię tu do Ciebie zaglądać.
    :-)

     
  6. ~Marianna M.

    8 października 2016 o 19:47

    Ahoj kapitanie!

     
  7. Stokrotka

    9 października 2016 o 05:41

    Kapitanie, gdybyś chciał się czegoś więcej dowiedzieć na temat moich książek to tu jest mój adres:
    rusinowa@op.pl

     
  8. ~Michał

    9 października 2016 o 15:47

    Ahoj Kapitanie.
    Cosik leniwy ten oficerek. No to go na reję i batem wychłostać, albo pod kilem przeciągnąć.
    Faktycznie winogrona i pomidory latoś obrodziły.
    A ja ciągle na wędrówkach…
    Pozdrawiam i stopy wody pod kilem.
    Michał

     
  9. ~Olaf

    22 października 2016 o 00:39

    A może trochę mniej pij alkoholu Kapitanie….