RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2016

Katastrofa

07 lip

rzeka

- przychodzę dziś do tawerny jako rozbitej, John.

- co się stało, kapitan?

- katastrofa John, mówię ci katastrofa.

- polać?

- i to podwójnie John.

- opowiadaj kapitan.

- Znasz wody doliny Baryczy. To wody spokojne, bezpieczne i urokliwe zarazem. Dobrze mi się tu pływało i tak było owego pamiętnego dnia. Spokojny rejs w górę rzeki. Przede mną rozpościerała się wspaniała perspektywa lipcowego krajobrazu Odry. Jasna przejrzysta atmosfera pozwalała mi głębokie spojrzenie sięgające daleko poza niczym niezmącony horyzont.  Prognozy były dobre i po raz pierwszy od wielu, wielu lat czułem się bezpieczny, a nadzieja powoli zamieniała się w pewność, że wszystko będzie ok. Aż tu nagle od strony Głogowa pojawiła się jakaś barka. Sunęła prosto na mnie, choć to ja miałem wolny tor. Powinna mnie minąć z lewej burty, lecz ona szła dalej niezmienionym kursem na czołówkę i na dodatek jeszcze włączyła syrenę żebym to ja ustąpił. Jużem chciał to uczynić, ale na manewry było już za późno. Walnęliśmy w siebie z wielkim łoskotem zgniatanych blach, turbulencją całego chwiejącego się pokładu z mnóstwem wywracanych i przesuwających się po nim przedmiotów. Tamta barka była większa od mojej i jej zniszczenia były mniejsze. Moja jednostka szybko nabierała wody i po krótce znalazłem się o całe piętro poniżej statku, który mnie staranował. Musiałem się ewakuować.

 - moje wielkie współczucie kapitanie. Dobrze, że nic ci się nie stało. No, a tamten został choć ukarany za tę katastrofę?

- nie John. Powiem więcej. W pewnym sensie to ja zostałem ukarany. Moją barkę wyremontowano, ale przerobiono ją na paszowca .

- na paszowca? Hm…masz jednak i tu pewne doświadczenie.

- no właśnie John. Od czasu, gdy pływałem pod banderą Dolpaszu i Araju minęło wiele lat. Wiele się od tamtej pory zmieniło. Nie byliśmy wtedy nawet w Unii. Dziś pasze to zupełnie inny świat, inne prawo inne przepisy.

 - dasz radę, kapitan, a co do Unii to zaczyna ona się powoli sypać. Jest Brexit, może być i Polexit.  

 - Anglicy mogą sobie na to pozwolić, John, my raczej nie, ale eurosceptycy rzeczywiście rosną w siłę.

 - przy słabej Unii to może być niebezpieczne.

 - dlatego jestem zwolennikiem starego PRL-owskiego hasła z planu pięcioletniego, które po modyfikacji brzmi:  „Aby Unia rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej”.

- i za to wypijemy, kapitan.

- Wiwat Unia, wiwat polska reprezentacja, spadajcie Angole.

- już wylecieli.

- tak John, Anglia odpadła Walia zostaje.

- sypie się kolejne imperium, tym razem brytyjskie. Twoje zdrowie, kapitan.

- twoje zdrowie John.   

 

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii