RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2015

Zmiana barw

25 sie

Zamek willa w parku bukowymDługo mnie nie było w ” Tawernie pod Wrakiem”. Sprawy związane ze zmianą bandery okazały się tak absorbujące, że nie znalazłem ani jednej chwili, by odwiedzić starego Johna. Czas to naprawić! Idę na wino. John pewnie myśli, że znowu porwali mnie  kosmici. Tym razem sam się porwałem na wielkie stawy i bagna Doliny Baryczy. Śmieją się niektórzy, że zamieniłem barkę na kajak i zamiast pływać, to brodzę. Miał rację Andrzej – mój znajomy i stary wilk morski, że stałem się kapitanem żeglugi szuwarowo – bagiennej. Odnalazłem jednak w tej krainie ciszę i spokój i jestem jeszcze bliżej natury.

- Witaj kapitanie! -  Zawołał John na powitanie – Jużeśmy wszyscy tu myśleli żeś bracie przepadł w odmętach morskich głębin.

 - nie bój, John. Ja choćbym i przepadł w głębinie losowych zdarzeń, to zawsze gdzieś wypłynę, niczym „Latający Holender”. Barwy zmieniłem John.  Rzuciłem na dobre banderę Gryfa i do nóg padłszy najjaśniejszej księżnej Jadwigi Śląskiej o służbę we flocie, co pod godłem Św. Piotra pływa poprosiłem, a zgodę uzyskawszy, banderę ową na maszt kadłuba mego wywiesiłem. Blisko domu John.

 - Ale do morza daleko.

  – Dla mnie każda woda dobra.  Nie narzekam. 

 - piwa się napijesz?

 - Nie, John nie piję piwa. Chyba, że twojej produkcji. To, co oferuje dzisiejszy przemysł nie jest już piwem.

 - No. mojego niestety nie mam. Brdzie za jakieś parę tygodni. Sam wiesz, jak długo musi dojrzewać. Może Rumu?  

 - Rum jest dobry na okręcie, gdzie nie ma czasu na delektowanie się smakiem. Tu na lądzie trunkiem z wyboru jest wino, John. Daj mi dobre czerwone wytrawne wino.

  -  Sie robi, kapitan. Co do wina? Mam flaki, golonkę , wołowinę….

 - Nie jem mięsa John.

 - Co?

 - To, co robi dzisiejszy przemysł ….

- Nie jest już mięsem.

 - Właśnie, John.

– Widzę,  że nie tylko banderę zmieniłeś, upodobania również. Mam nadzieję, że biegać nie przestałeś. Aż się boję o to pytać.

 -  A właśnie John.  Szykuj dla mnie dużo makaronu i sosu pomidorowego. We wrześniu mój ostatni maraton.

 - Bój się Boga, kapitan nie będziesz biegał?

 - Nie John, będę chodził, albo jeździł na rowerze. 

 - Zamiast morza, nizinne wody, zamiast piwa i rumu, wino. Zamiast mięsa, ryby i makaron. zamiast biegania, marsz i pedały. Kapitan toż to totalna zmiana barw.

 - Ano tak właśnie jest John. Pora na zmiany. Żyć trzeba teraz wolniej, spokojniej i na luzie. Życie typu slow, John. Ahoj!

 - Ahoj, kapitan.

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii