RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2014

Noc Bogów

28 wrz

Nocna kawiarnia

Niedługo minie rok, jak zmuszony byłem do opuszczenia na zawsze pokładu „Minerwy”. Nie mogąc znieść widoku i rżenia koni w jej ładowni wybrałem się na nową przygodę na wodach Morza Południowochińskiego i Żółtego na wyczarterowanym okręcie „Dragon”, ale i to nie trwało długo. Wyleciałem za burtę i z żółtej brei wyciągnął mnie przyjaciel, który był kapitanem „Króla Artura”. Nie chciałem jednak długo nadużywać jego gościny na jego statku i skorzystałem z okazji zaokrętowania się na barkę „Otton III”. Teraz pływam wstęgą Odry wiodąc skromne niemal ascetyczne życie, jak zresztą przystoi mając za patrona takiego władcę. Nie ma szaleństw, nie ma sztormów i wichrów zalewających pokład, po obu moich stronach widzę dwa brzegi a i horyzont nie jest tak bezkresny jak na morzu. Tylko do domu, jak zawsze od dziesiątków już lat -  zawsze daleko.  I tylko przyzwyczajenia wciąż te same; bo ja muszę czasem coś napisać, namalować, wsadzić w ziemię, przeczytać i pobiec…..do tawerny „Pod Wrakiem”. Zresztą wiele z tych rzeczy da się zrobić w samej tawernie. To właśnie w niej często powstają przy rozjaśniającym jasnym pełnym nowe teksty, obrazy i tu często się zdarza, że czytam z łatwością pokonując niezbyt wygórowaną w naszym kraju średnią czytelniczą. Siedzę więc zatem sobie w tej mojej tawernie zawsze przy oknie, zawsze w słońcu, bo ja jak Bohumil Hrabal uwielbiam słońce, które przynosi mi światło ciepło i natchnienie i czytam. 

 - Co tam tak czytasz, kapitanie ? – odezwał się John, który od dłuższego czasu przyglądał mi się badawczo wycierając ściereczką kufle do połysku.

 - Ano Johnie, bardzo aktualną sztukę pod tytułem „Noc Bogów’ niejakiego Miro Gavran`a . Ten Chorwat traktuje w niej o czasach Ludwika XIV, ale czyta się tak, jakbym czytał sprawozdanie z dzisiejszych realiów stosunków społecznych, a zwłaszcza współczesnych metod sprawowania władzy. Bohaterem jest Molier, który w swych tragikomediach bezpardonowo przedstawiał życie dworu królewskiego z samym królem „Słońce” na czele. No i właśnie w pewnej swej sztuce teatralnej przesadził opisując skandaliczne zachowanie się władcy względem pewnej młodej aktorki z trupy aktorskiej Moliera. Sam Molier obawiał się o własne życie, gdy sztuka uzyskała rozgłos i stała się powodem do drwin z króla. Król jednak oficjalnie darował mu życie zapewniając nawet o swej przyjaźni, ale cichaczem polecił zlikwidować Moliera. No i Molier został otruty. Padł na deskach teatralnej sceny grając, o ironio, sztukę pt: „Chory z urojenia”.

 - Kapitanie, znam kilku takich współczesnych „Molierów”.

 - Ja też John, i nawet znam kilku takich „Ludwików XIV – tych”.

 - Z tą tylko różnicą kapitanie, że dzisiaj ludzi niewygodnych się nie truje, ich się po prostu wyrzuca za burtę.

 - Święta racja. John, koniec czytania. Przynieś piwa dzban, bo jak mawia mój przyjaciel „picie to jest życie”, zresztą jego również wyrzucili za burtę.

 - Miałeś szczęście kapitanie z tą barką. Pewnie byś wyleciał razem z nim.

 - Pewnie tak, no, co z tym dzbanem?

 - Od kiedy to pijesz kapitan, na dzbany?

 - Od wtedy, kiedy czytam Hrabala.

 - Nie dorównasz mu kapitanie.

 - Wiem, ale zawsze warto spróbować, John.      

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mieć a nie mieć domu

03 wrz

1-DSC_0002

 

 

 

 

-John, czy masz dom? – spytałem kiedyś mojego kochanego barmana z Tawerny pod wrakakiem

-Cóż to zapytanie kapitanie, jasne, że mam.

-Czy na pewno masz dom John? No sam powiedz, przecież ty tu jesteś w tej tawernie od 6 rano i siedzisz tu do ostatniego klienta, którego grzecznie, lecz stanowczo wypraszasz o północy, bo przecież kiedyś trzeba spać. Ty masz sypialnię, a nie dom, John.

-Masz rację kapitanie, ale ja przynajmniej każdej nocy śpię we własnym łóżku, w przeciwieństwie do ciebie. Ty śpisz w mim raz na dwa tygodnie.

-Masz rację John, ale ja mam przynajmniej do czego wracać, bo mimo wszystko mam dom. Obaj mamy to szczęście w nieszczęściu, że mamy domy, ale praca nie pozwala nam w nich mieszkać tyle, ile byśmy chcieli.

-Kapitanie, te nasze domy to nie tylko w nich przebywanie. Dom to również nasza historia, nasze przeżycia. W tych naszych domach rodziły się nasze dzieci, umierali nasi dziadkowie i ojcowie, w tych naszych domach były wesela i stypy, nasze domy żyją, żyją swoim życiem, kapitanie, żyją nawet wtedy, gdy nas w nich nie ma. Tam w tych naszych domach zawsze ktoś na nas czeka, zawsze ktoś nas wspomina, tam się o nas mówi i tam się za nami tęskni.

-Świetnie powiedziane, John.

-I powiem ci coś jeszcze kapitanie. W zeszłym roku, jak było to całe Euro, to zawitał tu do mej tawerny znany piłkarz, zamówił piwo, a ja wykorzystując sytuację podsunąłem mu podstawkę pod kufel, by na odwrocie złożył swój autograf. Spytał, dla kogo ma być ten autograf, a ja mu podałem imię mojego wnuka. Oddał mi zapisany kartonik mówiąc zarazem, ze lepszego piwa niż to w Polsce to on nie pił już od dawna. Chciałem się zrewanżować za ten autograf więc powiedziałem mu, aby podał mi swój adres, a wyślę mu do domu całą baryłkę. A on zamyślił się,zasmucił i po chwili powiedział, że nie poda mi adresu, bo on nie ma domu. Wyobrażasz to sobie, kapitan, on miał wszystko, miał pieniądze, sławę i powodzenie, ale nie miał domu. Był piękny młody i bogaty, ale był bezdomny. Jego domem był klub i pokój hotelowy, czasem lotnisko lub autokar. Nikt za nim nie tęsknił, nikt na niego nie czekał, bo nie miał domu. Wspominali go i mówili o nim jedynie obcy mu ludzie.

-No widzisz John, ten to dopiero ma przesrane. Nieco mi ulżyło, bo teraz wiem, że inni mają jeszcze gorzej od nas.

-No to co, kapitan, po małym, pod te nasze domy, w których więcej na nie ma, niż w nich jesteśmy?

-Polewaj John, polewaj, za tych, co na nas czekają, czekają, choć czasem przeklinają, przeklinają, ale kochają. Polewaj John.

 

 

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii